piątek, 27 lipca 2012

Miejsce mojej egzystencji

                 Jako, że zdążyłem się pochwalić, że mieszkam w nowym apartamencie, to muszę powiedzieć "bee" i pokazać światu ten wspaniały przybytek wietnamsko- socjalistycznej myśli architektonicznej. 
                Generalnie uderzyłem w oszczędność, żeby mieć więcej kasy na inne rzeczy typu podróże,...yyy, właściwie myślałem głównie o podróżach:D
          Jutro organizuję, razem ze współlokatorem, parapetówkę. Oczywiście w stylu europejskich i amerykańskich studentów- dużo do picia, trochę mniej do jedzenia. Mam nadzieję, że wietnamscy goście to zaakceptują i odnajdą się w nowej sytuacji:)


                  Pokój gościnny. Szalik Barcy- nie mój! Zdjęcia są niestety słabej jakości, ale lepsze to niż nic.





                  Nasz najnowszy nabytek. A raczej nabytek kolegi Amerykanina, który chce wszystkich uczyć amerykańskich gier związanych z alkoholem. Podobno to biurko jest idealne:D 





                      
              A to już mój pokój. Ogromne łóżko, półka nocna, szafa, której nie widać, cztery ściany, okno i sufit. Podstawy zapewnione!
      Troszeczkę czasu i wysiłku zajęło nam doprowadzenie tego miejsca do stanu pozwalającego na pokazanie tegoż mieszkania komukolwiek. Z tego, co nam tłumaczono w Wietnamie chcąc wynająć mieszkanie nie można liczyć na to, że poprzedni najemca dołoży starań, ażeby zostawić po sobie porządek. Zostawił, więc syf i mnóstwo rzeczy, których albo nie potrzebowaliśmy albo nie wiedzieliśmy, że potrzebujemy- się okaże!
                Dalej nie jest idealnie, ale brniemy do przodu i jesteśmy coraz bliżej!

                           W następnym poście pokażę okolicę, tego zacnego domostwa:)
                Aha! jeszcze jedno! O trzech dni prawie nieprzerwanie pada. Może opowiem śpiewająco:


           

7 komentarzy:

  1. Całkiem kozacki ten Twój kwadrat. Ja właśnie też wczoraj zmieniłem lokum...na odrobinę większy metraż. Jednak żeby je zobaczyć będziesz musiał poczekać aż zaaranżuję go w typowy dla siebie sposób. Wtedy na pewno nie omieszkam się pochwalić i skrobnąć coś o akomodacji w Londynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w typowy dla Ciebie sposób:D

      nie pozostaje mi nic tylko poczekać!

      Usuń
  2. mogles wziac szalik pogoni ;p pasowalby kolorami do barcy ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. ładnie, podaj adres, może wpadnę na winko:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezły luksus :D I tak lepsze to niż nasze początki typu materac na środku salonu w betonowej podłodze ;)

    OdpowiedzUsuń